RZUTZA3.PL INNE TREŚCIEFEKT-NOWEJ-MIOTY-ZADZIAA-W-LUBLINIE-AKADEMICZKI-POD-WODZA-KAROLA-KOWALEWSKIEGO-ZE-ZWYCIESTWEM
Efekt "nowej miotły" zadziałał w Lublinie! Akademiczki pod wodzą Karola Kowalewskiego ze zwycięstwem!
19/01/2025 00:35
Był to wyjątkowy mecz dla AZS-u, a szczególnie dla ich nowego trenera, Karola Kowalewskiego, który debiutował w roli szkoleniowca lubelskiej drużyny. Ostatnie lata spędził w Polkowicach, ale z powodu problemów finansowych tamtejszego klubu zdecydował się zakończyć współpracę. Podczas swoich siedmiu sezonów w polkowickim zespole ze Śląska zdobył aż sześć medali, z czego cztery jako główny trener – w tym dwa złote. Do Lublina przyjechał razem ze swoim asystentem z poprzedniego klubu, Wojciechem Eliasz-Radzikowskim.
Przed meczem Akademiczki ze stolicy Lubelszczyzny zajmowały 3. miejsce w tabeli z bilansem 8 zwycięstw i 5 porażek. Koszykarki z Bydgoszczy znajdowały się w zupełnie odmiennej sytuacji, zamykając tabelę z zaledwie dwoma wygranymi. Liderem rozgrywek pozostaje zespół z Gdyni, którego pozycja nie uległa zmianie. Po dzisiejszym meczu AZS awansuje na 2. miejsce, ex aequo z drużyną Ślęzy, jeśli ta pokona Akademiczki z Gorzowa Wielkopolskiego w swoim meczu, zaplanowanym na 20 stycznia.
Przebieg meczu
Pierwsza kwarta:
Mecz rozpoczął się świetnie dla drużyny z Lublina – Stella Johnson już w pierwszej akcji wymusiła faul, zdobywając jeden punkt z rzutów wolnych. Pierwsze punkty z gry zapisała na swoim koncie Laura Mskiniene, trafiając spod kosza. Zespół z Bydgoszczy nie pozostawał dłużny – po ponad dwóch minutach gry prowadził 6:5. Przez większość kwarty gra toczyła się na wyrównanym poziomie, z obu stron widoczne były ambitne próby zdobywania punktów. Akademiczki miały jednak problem ze skutecznością zza łuku, trafiając tylko jedną z pięciu prób w pierwszych pięciu minutach. Tymczasem bydgoszczanki konsekwentnie punktowały dzięki grze pod kosz.
Kluczowy moment kwarty nadszedł za sprawą świetnej formy Laury Mskiniene i Magdaleny Szymkiewicz, które poprowadziły serię punktową 11:0. Trener przyjezdnych, Kulpeksza, zareagował przerwą na żądanie, jednak Lublinianki po niej zaostrzyły obronę. Wiktoria Keller z Bydgoszczy straciła piłkę w wyniku presji obronnej AZS-u. Pierwsza kwarta zakończyła się punktami zdobytymi równo z syreną przez Lauren Ebo. Na prowadzeniu znajdowały się Akademiczki – 27:18.
Druga kwarta:
Początek drugiej odsłony był dość niemrawy – pierwsze punkty padły dopiero po niespełna minucie. Niemoc strzelecką przerwała Magdalena Szymkiewicz, trafiając za trzy. Po chwili Justyna Adamczuk dołożyła dwa punkty z półdystansu, a choć wydawało się, że świetnie zablokowała kolejną akcję przeciwniczek, sędzia orzekł faul. Na linię rzutów wolnych trafiła kapitan bydgoszczanek, Karina Michałek, zdobywając jeden punkt. Wraz z upływem czasu wyraźna była różnica klas między zespołami. Po 14 minutach gry biało-zielone prowadziły już 38:19. Kowalewski nie zwalniał tempa, natomiast drużyna Kulpekszy zaczęła popełniać błędy, grając chaotycznie i tracąc piłki. Wysokie prowadzenie Lublina pozwoliło trenerowi na większą rotację składem – więcej minut dostała Michella Nassisi, która po chwili spędzonej na boisku trafiła zza łuku. Ostatnie minuty kwarty przebiegły bez większych zmian w dynamice meczu.
Akademiczki do szatni schodziły z wysokim prowadzeniem, 55-24.
3 & 4 KWARTA:
Mecz od drugiej kwarty toczył się swoim spokojnym rytmem, a przewaga Akademiczek z Lublina systematycznie rosła. Przyjezdne zdołały zdobyć swoje 30. punkty dopiero w 25. minucie gry, co unaoczniało ich problemy w ataku. Tymczasem gospodynie prowadziły w pewnym momencie aż 62:24, zaledwie 10 punktów od potrojenia wyniku rywalek. W tym momencie zawodniczki z Kujawsko-Pomorskiego miały swój lepszy fragment gry, co zmusiło trenera Karola Kowalewskiego do wzięcia czasu przy wyniku 62:31, gdy do końca trzeciej kwarty pozostawały 3 minuty i 44 sekundy. Pod koniec tej odsłony Magdalena Szymkiewicz popisała się efektownym rzutem z własnej połowy, jednak punkty nie zostały uznane, ponieważ oddała rzut tuż po upływie czasu. Wielka szkoda, bo byłby to jeden z najbardziej widowiskowych momentów meczu.
W ostatniej kwarcie przewaga Lublina była na tyle wyraźna, że trener Kowalewski dał szansę młodszym zawodniczkom, takim jak Kusiak, Goszczyńska czy Adamczuk, które rozegrały około 10 minut. Niestety, w trakcie meczu doszło do nieprzyjemnego incydentu – kapitan przyjezdnych, Karina Michałek, upadła na parkiet i musiała opuścić boisko, niesiona przez sztab medyczny. Po meczu widziano ją przenoszoną na nosze do karetki, która czekała przed halą. Życzymy dużo zdrowia!
Ostatecznie Akademiczki z Lublina zwyciężyły mecz wynikiem 82:58, potwierdzając swoją dominację i umiejętności na tle przeciwniczek.
Po meczu przeprowadziliśmy krótką rozmowę z trenerem Karolem Kowalewskim, który podkreślił, że kluczem do zwycięstwa była agresywna obrona i narzucenie swojego tempa gry od pierwszych minut. – Od samego początku wyszliśmy agresywną obroną i narzuciliśmy nasze warunki gry, co przyniosło oczekiwane rezultaty” – powiedział Kowalewski.
Zapytany o ustalenie pierwszej piątki, trener odpowiedział, że u niego nie ma stałych składów. -
„To wszystko zależy od przeciwnika, z którym akurat się mierzymy. Nikt nie gra u mnie na ‘kredyt’. Dziś zawodniczki wykorzystały swoją szansę i pokazały się z bardzo dobrej strony” – wyjaśnił.
Dodał również, że dzisiejsza rotacja miała na celu nie tylko osiągnięcie wyniku, ale również danie szansy młodszym zawodniczkom:
Nie forsowaliśmy punktowania za wszelką cenę, tylko chcieliśmy dać możliwość pokazania się młodszym dziewczynom – zakończył szkoleniowiec.
Oprócz trenera Karola Kowalewskiego, o pomeczową opinię zapytaliśmy także Maję Kusiak, która spędziła na parkiecie 7 minut, zdobywając 2 punkty i notując asystę.
Myślę, że przede wszystkim byłyśmy dobrze zmotywowane przed tym meczem. Wiedziałyśmy, że chcemy go wygrać i udało się to zrealizować. Zrealizowałyśmy założenia, wyszłyśmy z dużą energią i myślę, że było to widoczne – powiedziała Kusiak.
Dodała także, że już teraz można dostrzec efekty pracy nowego trenera. – Już w tym meczu było widać rękę nowego trenera. Miałyśmy nowe rozwiązania i jestem przekonana, że z czasem będzie to widoczne jeszcze bardziej – podsumowała zawodniczka
Maja Kusiak podkreśliła również swoje zadowolenie z każdej okazji, jaką dostaje na parkiecie. – Jestem bardzo zadowolona z każdego wejścia i każdej szansy, którą dostaję. To dla mnie duże doświadczenie i zamierzam czerpać z tego jak najwięcej – powiedziała zawodniczka.
Zarówno trener Karol Kowalewski, jak i Maja Kusiak, wspomnieli o celu na zbliżający się Puchar Polski – jasno deklarując, że czeka ich ciężka praca, jednak do Sosnowca jadą z nastawieniem na zwycięstwo.